Minghun to tajemniczy i bardzo stary zwyczaj z Chin. Zaślubiny w zaświatach. Chiński rytuał jest tematem przewodnim pięknego filmu Jana P. Matuszyńskiego. Obraz to opowieść o miłości, stracie, duchowości i poszukiwaniu sensu w najtrudniejszych chwilach. W roli głównej – Marcin Dorociński.
Jurek wraz ze swoim pochodzącym z Azji teściem Benem konfrontuje się ze stratą bliskiej osoby. Mężczyźni wspólnie decydują się odprawić chiński rytuał minghun, czyli zaślubiny po śmierci.
Spis treści:
Chiński rytuał pośmiertnych zaślubin
Zwyczaj minghun znany jest też jako „zaślubiny duchów” lub „małżeństwo pośmiertne”. Tradycja jest głęboka zakorzeniona w chińskiej kulturze. Stara, kontrowersyjna. Praktykowana wciąż w niektórych regionach Chin. Rytuał ten często dotyczy osób młodych, które zmarły przed ślubem. Chińczycy wierzą, że życie po śmierci jest lżejsze, jeśli dzieli się je z małżonkiem.
Rodziny zmarłych czasami zatrudniają swatów, aby znaleźć idealnego partnera dla swojej utraconej pociechy. Ceremonia, choć rzadka, może przypominać tradycyjny ślub, ale nie używa się w niej radosnych symboli.
Niektóre rodziny wierzą w potrzebę zapewnienia swoim bliskim towarzystwa w zaświatach. Minghun wywodzi się też z przekonania, że harmonia w życiu pozagrobowym wpływa na dobrobyt żyjących. Podobne zwyczaje można zaobserwować też w innych krajach azjatyckich. Temat poruszał m.in. serial Netflixa „Ghost Bride” (2020), który powstał na podstawie książki Yangsze Choo.
W kontekście kulturowym, zwyczaj minghun traktowany jest nie tylko jako przesąd, ale również jako forma terapii dla żyjących, mająca na celu pogodzenie się ze stratą bliskiej osoby. Właśnie ten zwyczaj stał się tematem polskiego filmu „Minghun”, który w ciekawy sposób ukazuje zetknięcie się polskiej i chińskiej kultury w obliczu żałoby.
Trudno nie wierzyć w nic
„Trudno nie wierzyć w nic”: śpiewał zespół Raz Dwa Trzy w piosence, której tekst napisał Adam Nowak. „Minghun” zachęca do spojrzenia na uniwersalne tematy z perspektywy kulturowej, emocjonalnej, duchowej. O czym dokładnie opowiada film?
Jerzy jest wykładowcą akademickim, który ma za sobą stratę ukochanej osoby. Niestety los jest wobec niego okrutny. Mężczyzna traci kolejną osobę i wpada w rozpacz. Powiadamia o tragedii swojego teścia, pochodzącego z Chin Bena. Razem próbują przetrwać trudny czas i zorganizować pogrzeb bliskiej osoby. Benowi zależy na tym, by połączyć chińskie i polskie tradycje.
W kraju z którego pochodzi teść Jurka, istnieje przesąd mówiący o tym, że w zaświatach osoby niezamężne są nieszczęśliwe. Dlatego poszukuje się im partnerów, by mogły zawrzeć pośmiertny związek małżeński. Jerzy, racjonalista i ateista, jest wobec tego pomysłu sceptyczny. Jednak w sytuacji, w której się znalazł „trudno nie wierzyć w nic”. Konfrontuje się nie tylko ze stratą, ale też z potrzebą nieobecnej wcześniej w jego życiu duchowości.
Miłość silniejsza niż śmierć
„Minghun” to film kameralny, subtelny, ascetyczny. Opowiada o naszych emocjach, wartościach, przekonaniach. Porusza tematykę śmierci, żałoby i duchowości. Skupia się na tym, co najbardziej ludzkie. Miłości, żalu, bezradności, poszukiwaniu sensu. Pokazuje zderzenie dwóch światów – polskiego i chińskiego. Czy faktycznie, aż tak się różnimy? Wszyscy przynależymy do jednej człowieczej rodziny. Film konfrontuje nas ze stratą, własnymi przekonaniami i duchowością.
Polsko-chińska rodzina, podróż pełna emocji, miłość silniejsza niż śmierć. To film głęboki, melancholijny. Minimalistyczny i subtelny. Kino wymagające emocjonalnie i intelektualnie. Obraz skłania do wielu refleksji.
„Minghun”, poza warstwą emocjonalną i kulturową, nawiązuje też dialog z polską tradycją filmową, można w nim znaleźć echa dramatów psychologicznych Krzysztofa Kieślowskiego. Nie brakuje również w tym obrazie wątków literackich. W filmie pojawia się powieść „Człowiek z Wysokiego Zamku” Philipa K. Dicka, w której tematem jest przeplatanie się równoległych światów.
Film Jana P. Matuszyńskiego to mądre i poruszające kino. Opowieść o miłości, stracie, poszukiwaniu sensu życia oraz tego, co nastaje po nim. Dotyka trudnej tematyki, ale zostawia za sobą światło nadziei. Przypomina, że „trudno nie wierzyć w nic”.
Reżyseria: Jan P. Matuszyński. Scenariusz: Grzegorz Łoszewski. Obsada: Marcin Dorociński, Ewelina Starejki, Daxing Zhang, Natalia Bui.
autor: Urocznica, zdjęcia: Pexels, plakat filmowy
Rok Ognistego Konia – czas odwagi, zmian i życiowych przełomów




Oglądałem, polecam 🙂
To bardzo dobry film.
A ja nie słyszałam wcześniej o tym filmie. Chętnie go obejrzę.
Szczerze polecam!
Jest w nim coś intrygującego
To ciekawa produkcja.