Recepta na smutki? Ciepła, otulająca książka, która jest niczym plaster na duszę. Można do niej wracać wielokrotnie! Lucy Maud Montgomery napisała „Błękitny Zamek” w 1926 r. To jedna z nielicznych książek autorki skierowana do dorosłego czytelnika. Montgomery kojarzona jest głównie z rudowłosą Anią, ale historia Valancy też jest ciekawa.
Bohaterka bliska czytelnikowi. Niepowtarzalny klimat. Literatura jako bezpieczna przystań.
Spis treści:
Czytaliście? Jeśli nie – musicie to nadrobić.
Valancy uważa się za kobietę bez perspektyw. Żyje w dusznej atmosferze prowincjonalnego domu. Jej dni są szare, pozbawione uciech. Wyśmiewana przez rodzinę z powodu staropanieństwa i nieśmiałości, znajduje ukojenie w snuciu marzeń o Błękitnym Zamku. „Każdy ma swój Błękitny Zamek, tak mi się wydaje. […] Tylko, że każdy nazywa go inaczej”.
Pewnego dnia Valancy dowiaduje się, że cierpi na nieuleczalną chorobę i zostało jej niewiele czasu. Zdaje sobie sprawę, że nie ma nic do stracenia i zaczyna żyć własnym życiem, nie przejmując się opinią innych. Zaczyna mówić i robić dokładnie to, na co ma ochotę i z radością wita każdy dzień. „Przez całe życie starałam się zadowolić innych i to mi się nie udawało. Odtąd więc będę starała się zadowolić siebie i nigdy niczego nie będę udawać”.
Tragiczna informacja popycha ją do buntu i odkrywania siebie. Porzuca dotychczasowe życie. Odnajduje szczęście i miłość, ale czas pędzi nieubłaganie… Valancy nie zdaje sobie jednak sprawy, że los przygotował dla niej jeszcze niejedną niespodziankę! „Kocham pana. Chciałabym spędzić z panem resztę życia. To wszystko”.
Klasyka wiecznie żywa! Manifest odwagi, pochwała natury (cottagecore, slow life), humor i ironia, romans. Czego chcieć więcej? Historia Valancy podnosi na duchu. To książka, która otula ciepłem, ale też dodaje energii i inspiruje. „Wiecie czego wam najbardziej brak? – powiedziała ze współczuciem – nie umiecie się wcale śmiać”.

Lucy Maund Montgomery, 1916, Wikipedia
Proza L. M. Montgomery jest ponadczasowa!
Tą książką pisarka próbowała zerwać z łatką autorki z kręgu literatury dla dzieci i młodzieży. „Ania z Zielonego Wzgórza” ją rozsławiła, przyniosła sukces, ale była też dla Lucy Maud Montgomery zmorą. Musiała napisać wiele podobnych książek. „Wstrętna Ania” – powtarzała. Warto pamiętać, że autorka pisała powieści nie tylko dla najmłodszych czytelników. „Chwila, w której kobieta dochodzi do wniosku, ze nie ma już w imię czego żyć, ni w imię miłości, ni obowiązku, ni żadnego celu – jest dla niej gorsza niż śmierć”.
„The Blue Castle” to opowieść o marzeniach, miłości, odwadze, przewrotności losu. Książka, która koi, budzi uśmiech, motywuje. Nigdy nie jest za późno, by spalić stary scenariusz i napisać własny. Nie trzeba czekać na wyroki losu, można zacząć budować swój Błękitny Zamek już dziś!

źródło: storytel.com
Winter blues? Zimowa chandra konta klasyczny comfort book…
„Błękitny Zamek” to książka-manifest i literacki odpowiednik „bezpiecznego miejsca”. Powieść pozytywnie wpływa na czytelnika, zawiera porządną dawkę humoru, rozładowuje napięcie, pozwala śmiać się z absurdów życia. Co najważniejsze – daje nadzieję. Przypomina, że zmiana losu jest możliwa w każdym wieku. To książka kojąca, mądra. Dla wielu czytelników jest literackim domem, do którego zawsze można wrócić…
Jeśli jeszcze nie znacie Valancy, warto zapoznać się z jej historią – może to być książka papierowa, e-book lub audiobook. Przyjemnej lektury.
autor: Urocznica, zdjęcia: Pexels, mat. pras. Wyd. Marginesy, Wikipedia, Storytel
Inspirujące cytaty o marzeniach – poruszą Twoje serce i umysł!




Nie czytałam, bez tej recenzji nie zwróciłabym też chyba uwagi na tę książkę, a wygląda na świetną propozycję na te śnieżne styczniowe dni.
Gorąco polecam! Lubię co jakiś czas wrócić do tej książki. Niedawno kupiłam sobie nowe wydanie i stąd ten post. 😉
Interesująca książka, chyba by mi się spodobała. Dzięki za polecenie i recenzję 🙂
Szczerze polecam. Lubię wracać do tej książki i już kilka razy tu o niej pisałam. 🙂
Moja ulubiona lektura na chandrę i gorszy czas, polecam!
O tak, u mnie tak samo. Wystarczy tę książkę wziąć do ręki i humor od razu się poprawia! 🙂
Zachecilas! Uwielbiam comfort booki! Świetna recenzja. Dzięki!