Recenzja: „Zimowla” D. Słowik

Recenzja: „Zimowla” D. Słowik

Powieść Dominiki Słowik przenosi nas do małomiasteczkowego świata, w którym realizm miesza się z magią. W prowincjonalnej miejscowości cuda przeplatają się z tajemnicami. Ojciec głównej bohaterki jest wróżem, jej koleżanka ze szkoły nocą włóczy się naga po ulicach i śpiewa przez sen, a lokalny pszczelarz rozkazuje owadom. Poza tym, mieszkańcy miasteczka ciągle szukają ukrytego skarbu lub wyczekują nadprzyrodzonych wydarzeń. Czytelnik zaś od pierwszych stron powieści „Zimowla” wsiąka w gąszcz niezwykłych zjawisk i daje się porwać tej dziwnej, sennej opowieści.

Czytając „Zimowlę” na myśl przychodzi proza Brunona Schulza, Olgi Tokarczuk i Czesława Miłosza. Realizm magiczny, wyraziste postaci, a także aura niezwykłości, prowincji oraz powrotu do dzieciństwa – to coś, co łączy tę powieść z dobrze nam znaną polską tradycją literacką. Książka Dominiki Słowik nie jest jednak niczym wtórnym, to naprawdę ciekawa czytelnicza podróż, choć z pewnością niełatwa.

Małomiasteczkowa historia

„Zimowla” przenosi nas do Cukrówki, miasteczka w Dolinie Zmornickiej. To opowieść wielowątkowa. Przede wszystkim jednak historia o dojrzewaniu, rodzinie i prowincjonalnych sekretach. W tle – cała masa fantastycznych zjawisk. Religijne cuda, apokaliptyczne znaki, niewyjaśnione zjawiska przyrodnicze, tajemnicze zachowania ludzi… I mała społeczność karmiąca się zabobonami, lokalnymi legendami oraz przesądami. Cała Cukrówka przesiąknięta jest mistycyzmem, zarówno jej mieszkańcy, ich domy, jak i okoliczna fauna oraz flora.

Ten świat poznajemy zaś dzięki głównej bohaterce, która jest jednocześnie narratorką. Kobieta wraca pamięcią do lat dzieciństwa i wczesnej młodości. Poznajemy historię jej rodziny, miejsca, a także bliskich znajomych. Opowieść tę cechuje zawiłość, a fabuła nie jest chronologiczna, choć narratorka konsekwentnie buduje tę historię oraz przeprowadza przez nią czytelnika. Cukrówka przez to jest przedstawiona niezwykle obrazowo. Mimo, że to miejscowość fikcyjna, odbiorca podczas lektury ma ją przed oczami w całej okazałości. Autorka wnikliwie przedstawia obraz najbliższego środowiska i portret życia mieszkańców miasteczka.

Zabawa z literaturą

Pisarka świetnie odnajduje się w książkowym świecie. Czytając „Zimowlę”, od razu widać pewne pióro. Dominika Słowik bawi się z czytelnikiem i literacką konwencją. Jej książka jest nieoczywista, nieszablonowa, a poza tym: momentami absurdalna. To świeża proza, choć wyraźnie pobrzmiewają w niej echa naszej literackiej tradycji. Podczas lektury najsilniej nasuwają się skojarzenia ze „Sklepami cynamonowymi”. Metaforyczne obrazy, autoironia, pogranicze jawy i snu, a przede wszystkim portret ojca. Podobnie jak w prozie Schulza, postać rodzica jest oglądana oczami dziecka, młodej osoby. Ojciec to fantastyczny mag, błazen, kreator. Żyje we własnym świecie i jest pogrążony w osobistych dziwactwach. Tak jak w „Sklepach cynamonowych” przyglądamy się jego postępującej chorobie. Ojciec-prorok Schulza i Słowik mają ze sobą wiele wspólnego. Trzeba też przyznać, że tę postać pisarka nakreśliła brawurowo, podobnie jak portret żywiołowej babki.

Poza tym, książka łączy różne gatunki literackie. Można w niej znaleźć elementy powieści obyczajowej, psychologicznej, kryminalnej oraz groteskowej. Łączy fantastykę i realizm, tragizm z komizmem, piękno oraz brzydotę. Ważnymi tematami są sny, emocje, duchowość, uczucia. Zagadka kryminalna, wnikliwe portrety psychologiczne bohaterów oraz obraz małomiasteczkowej społeczności sprawiają, że mimo sporej objętości oraz licznych dygresji czy wtrąceń, tę powieść czyta się z zainteresowaniem.

Warto też dodać, że „Zimowla” to nie tylko ciekawa fabuła. Książkę wyróżnia też ekspresyjny, obrazowy język. Słowik zdecydowanie ma świetny warsztat literacki, umiejętnie włada piórem. Ta pisarka zdecydowanie posiadła sztukę opowiadania. Jej powieść momentami przypomina gawędę. Pisarka w bardzo umiejętny sposób kreuje świat przedstawiony, pomysłowo rozwiązuje wątki. Poza tym, bawi się słowem, treścią tej opowieści. Tu nie tylko historia ma znaczenie, ale i estetyka.

Książka, która budzi emocje

„Zimowla” to powieść, obok której nie sposób przejść obojętnie. Dużo w niej skrajności, zabawy z czytelnikiem. Z pewnością jest literaturą wymagającą i niełatwą. Spore nagromadzenie absurdu i groteski, metafory, częste zmiany wątku, dygresyjność, zabawa z konwencją, swobodne podejście do chronologii – to wszystko nie ułatwia lektury. Poza tym, można ją zinterpretować oraz przeczytać na różne sposoby. Od wydania w 2019 roku książka wciąż budzi skrajne emocje. Jedni się nią zachwycają, inni uznają za nudną, rozwleczoną lub niezrozumiałą. Mnogość skrajnych opinii sprawiła, że po nią sięgnęłam.

Według mnie to dobra proza, która ma w sobie ogromny potencjał. Czytałam ją z zainteresowaniem i podziwem dla literackiego warsztatu autorki. To nie jest typ literatury dla każdego. Wydaje mi się, że powieść jest lekturą raczej dla wytrawnych czytelników oraz prawdziwych moli książkowych. Z pewnością najwięcej czytelniczej satysfakcji z tej lektury będą miały osoby, które dobrze orientują się w literackim świecie. Innym w tym kontrolowanym chaosie może być nieco trudniej się odnaleźć. W każdym razie, „Zimowla” to intrygujące zjawisko we współczesnej literaturze polskiej, a ja jestem ciekawa kolejnych książek autorki.

Recenzja: „Zimowla” D. Słowik

Tytuł: „Zimowla”
Autor: Dominika Słowik
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2019

 

Więcej recenzji w Biblioteczce.

autor: Urocznica, zdjęcia: mat. prasowe, Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML :

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>