Wśród zachodniopomorskich pól, lasów i jezior można znaleźć zakątki niezwykłe. W tym miejscu czas płynie wolniej, a stare mury i okoliczna przyroda wydają się szeptać opowieści sprzed wieków. W marianowskim pejzażu jest coś wyjątkowego. To miejsce ma piękno natury, historię, legendy. To zakątek tajemniczy i fascynujący. Marianowo położone jest niedaleko Stargardu. Najciekawszą atrakcją miejsca jest stary klasztor, z którym związana jest postać słynnej wiedźmy.
Jakie sekrety kryje Marianowo? Te historie rozpalają wyobraźnię!

archiwum prywatne

archiwum prywatne
Spis treści:
Zespół klasztorny w Marianowie – zabytek wielu tajemnic
Dzieje klasztoru sięgają XIII wieku. Budynek powstał w malowniczej okolicy nad strumieniem. Klasztor ufundował książę szczeciński Barnim I. Powstanie i funkcjonowanie klasztoru wspomogły też potężne rody rycerskie.
Po wprowadzeniu na Pomorzu protestantyzmu i reformacji w XVI w., klasztor uległ likwidacji. Zmieniono przeznaczenie budynku. Klasztor został przekształcony w dom pobytu dla pomorskich szlachcianek (wdów, sierot, panien).
Mieszkały w nim kobiety z wielu znakomitych rodzin pomorskich. Jedną z najbardziej intrygujących postaci związanych z klasztorem była szlachcianka ścięta i spalona na stosie jako czarownica. Bohaterka romansów, legend, obrazów, piosenek.

archiwum prywatne
Czarownica z Marianowa – biała dama klasztoru
Stare mury stały się świadkami wydarzeń, które na zawsze zapisały się w pomorskiej historii. To miejsca ma swój czar, urok i ducha. Mieszkała tu legendarna zachodniopomorska wiedźma! Kim była czarownica z Marianowa? To postać dobrze znana z lokalnych legend. W dawnym klasztorze w Marianowie kilkanaście lat spędziła słynna pomorska szlachcianka Sydonia von Borck.
Jej życie naznaczone było trudnościami i zakończyło się tragicznym procesem o czary. Tułaczka, konflikty z rodziną i sąsiadami, procesy sądowe. Dzięki wstawiennictwu krewnych została przyjęta do domu dla panien ze szlacheckich rodów, mieszczącego się właśnie w zsekularyzowanym klasztorze w Marianowie.
Miała tam spędzić spokojną starość… Nie mogła jednak pogodzić się ze swoim losem. Została ograbiona ze spadku przez krewnych. Pielęgnowała w sercu pamięć o doznanych krzywdach. Była konfliktowa, zgryźliwa, zgorzkniała. Przysparzała sobie coraz więcej wrogów.
Stroniła od innych mieszkanek Marianowa. Spędzała czas ze zwierzętami, zajmowała się zielarstwem. Wkrótce w klasztorze zaczęły dziać się niepokojące zjawiska. Współmieszkanki Sydonii oskarżyły ją o czary. Niedługo później została aresztowana i przewieziona do Szczecina. Przesłuchano kilkudziesięciu świadków. Sformułowano ponad 70 zarzutów. Akta procesu liczą ponad 1000 stron (zachowały się).
Najpoważniejszym z zarzutów było rzekome rzucenie klątwy na rodzinę książąt pomorskich. Sydonia miała powiedzieć, że nie minie 50 lat, jak ten ród wyginie! Uznano to za przestępstwo polityczne, zwłaszcza w kontekście niewyjaśnionych zgonów pomorskich władców.
„Gdybym tą była, za jaką mnie mieć chcecie, czy wówczas na marność trwoniłabym swą czarodziejską moc? Dlaczego ja, Sydonia, czarownica w ubogich klasztornych celach czekam, aż dopełnią się moje dni?”: napisał Bogdan Frankiewicz w książce „Sydonia”.
Sydonia von Borck była okrutnie torturowana. Ogromne cierpienie sprawiło, że przyznała się do winy. Została ścięta i spalona na stosie 19 sierpnia 1620 roku w Szczecinie.
Według legendy w noc przed egzekucją jeden z książąt pomorskich odwiedził ją w więzieniu i poprosił, aby w zamian za darowanie życia cofnęła klątwę. Sydonia odmówiła. Powiedziała, że klątwę zamknęła na kłódkę, a klucz spoczywa głęboko na dnie jeziora w Marianowie.
Po śmierci Sydonii zaczęły pojawiać się głosy, że była niewinna. Stała się bohaterką romantycznych legend! Dumną, samotną, niepokorną, skrzywdzoną. Jej tajemnicza i niepokojąca postać pobudza wyobraźnię. Przez wieki nie dała o sobie zapomnieć!
„W dumniej szlachciance, która w swych marzeniach mierzyła wysoko, zawsze były dwie postacie: piękna i brzydka, dobra i zła, jak w naturze jest dzień i noc, wiosna i jesień”: trafnie opisał ją Bogdan Frankiewicz w publikacji o tytule „Sydonia”.
W Marianowie znajduje się ulica jej imienia. Odbywa się tu również impreza plenerowa „Lato z Sydonią”. Mieszkańcy mówią, że czasami widzą ducha czarownicy przy klasztornych murach. Sydonię nazywają swoją białą damą.

archiwum prywatne
Dąb Sydonii – piękny pomnik przyrody
Z zabudowań klasztornych zachowały się do naszych czasów kościół, zachodnie skrzydło budynku klasztornego, niewielki fragment dawnego budynku gospodarczego. W pobliskim parku rośnie dąb Sydonii – majestatyczny pomnik przyrody.
Stare i wielkie drzewo robi ogromne wrażenie. Wygląda jak z baśni! Dąb ma kilkaset lat i związanych jest z nim wiele opowieści. Legenda głosi, że Sydonia często przesiadywała pod drzewem i lubiła spędzać w jego otoczeniu wolny czas. Szukała tu ukojenia.
Ile w historii Sydonii jest faktów, ile fantazji? Tego nie wiemy, ale w Marianowie na pewno można poczuć jej obecność. Postać tragicznej czarownicy wciąż żyje w pamięci mieszkańców i lokalnej kulturze.

archiwum prywatne
Tablica na murze klasztoru – wspomnienie pisarza
Latem 1879 r. przebywał w Marianowie niemiecki pisarz Theodor Fontane, którego bardzo zaintrygowała historia Sydonii.
Zbierał tu materiały i lokalne opowieści. Interesowały go kobiety niezwykłe, nieprzystające do swojego otoczenia. Sydonia idealnie wpisywała się w krąg tych zainteresowań. Chciał poświęcić jej duży utwór, ale nie dokończył planowanej powieści. Fragmenty tekstu zostały opublikowane po wielu latach po jego śmierci.
Nie tylko ten pisarz w XIX wieku interesował się zachodniopomorską czarownicą. Jej losy opisali też Wilhelm Meinhold i Ludwig Hamann. Współcześnie Sydonia też budzi zainteresowanie ludzi pióra.

archiwum prywatne
Jezioro Marianowskie – cisza, natura i czysta woda
Dawny dom zakonny znajduje się w malowniczej okolicy. Nieopodal klasztoru jest jezioro. Będąc w okolicy, warto je odwiedzić. Jezioro jest malownicze i spokojne. Należy do akwenów, które charakteryzują się dużą przejrzystością i czystością wody. Znajduje się tu plaża z pomostem i altankami.
To idealne miejsce na miły wypoczynek na łonie natury. Woda, zieleń, śpiew ptaków. Chce się tu wracać. Miejscowe legendy mówią o tym, że pośród ciszy lokalnej przyrody można usłyszeć tajemnicze szepty i zaklęcia Sydonii. Coś w tym jest.
Warto przejść się obok starych murów klasztoru, zajrzeć do parku, stanąć pod dębem, a potem pójść nad jezioro i spojrzeć na spokojną taflę wody. W tym miejscu jest historia i legenda, natura i tajemnica…

archiwum prywatne

archiwum prywatne
autor: Urocznica, zdjęcia: archiwum prywatne (sierpień 2026)
Magiczne miejsca na Pomorzu Zachodnim – wyglądają jak z baśni!




Świetny post Urocznico. I nadal też mam w głowie książkę Cherezińskiej. Pozdrowienia .
To znana książka, ale jest też wiele innych, nawet ciekawszych tytułów o Sydonii, publikacji napisanych na długo przed tamtą powieścią. Polecam poczytać Frankiewicza czy Meinholda! 🙂
Oh nie znam tej książki. Musze poszukać. Post bardzo ciekawy.
Jardian wspomina powieść „Sydonia. Słowo się rzekło” Elżbiety Cherezińskiej. A ja polecam napisane wcześniej książki „Sydonia von Bork. Czarownica, która zniszczyła pomorską dynastię książęcą” Wilhelma Meinholda i „Sydonię” Bogdana Frankiewicza. 🙂
Dawno nie byłam w takim miejscu. Chętnie odwiedzę ten klasztor.
To niezwykłe miejsce.
Jest magicznie 🙂
O tak! 🙂
Ale urokliwe i piękne miejsce – zdecydowanie muszę się tam kiedyś wybrać
Polecam! To klimatyczny zakątek.
Piekne miejsce z historii i klimatem!
O tak!
Miejsce z ciekawą historią. Wcale się nie dziwię, że tak wielu autorów czerpie inspiracje z legendy o Sydonii.
Dokładnie… To fascynująca tematyka.