Recenzja: „W domu czarownicy” Arin Murphy-Hiscock

Recenzja: „W domu czarownicy” Arin Murphy-Hiscock

„W domu czarownicy” to poradnik od Arin Murphy Hiscock, autorki „Green Witch”. Książka podpowiada jak stworzyć wokół siebie bezpieczny azyl, miejsce odnowy, odpoczynku oraz odzyskania sił. „Codzienność może być magiczna”: przekonuje autorka. W swojej książce podaje wskazówki, dzięki którym można stworzyć przyjazny dom, a dokładniej solidne, służące wsparciem miejsce, w którym domownicy odpoczywają oraz pracują. Czy ta publikacja to lektura warta zainteresowania?

Poradnik Arin Murphy Hiscock to na pewno książka oryginalna, pod wieloma względami ciekawa, choć z pewnością – nie dla każdego. Jeśli jesteście jednak zaintrygowani, zachęcam do lektury recenzji „W domu czarownicy”. Od razu zaznaczę: nie wszystko w tej książce jest mi bliskie! Niektóre fragmenty jednak uważam za warte większej uwagi.

 Dom jako azyl

Dla Arin Murphy Hiscock dom to azyl i bezpieczna przystań. Dla mnie też. Dom to przecież nie tylko budynek mieszkalny, ale również wartość, symbol, metafora.

W polskiej kulturze (i wielu innych) dom jest miejscem bardzo ważnym, o czym świadczą niektóre zwyczaje (np. zdejmowanie butów przed wejściem), czy liczne przysłowia (m.in. „czym chata bogata tym rada”; „wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”), albo popularne obrazy domostw w literaturze klasycznej (np. w poezji Jana Kochanowskiego czy „Panu Tadeuszu” Adama Mickiewicza).

Dom kojarzy się z poczuciem bezpieczeństwa, stałością, spokojem, rodziną. To nasz azyl, schronienie, miejsce do którego chętnie wracamy. Przestrzeń przyjazna, znana, bliska. Jak autorka, uważam, że warto dbać o swoje cztery kąty, kultywować rodzinne tradycje oraz obyczaje. Dla mnie dom, to nie tylko miejsce, gdzie jem i śpię, ale też odpoczywam, pracuję (w okresie pandemii jeszcze więcej, bo przeszłam całkowicie na home office). Zresztą, w czasach koronawirusa z pewnością wszyscy spędzamy w naszej małej przestrzeni o wiele więcej czasu niż zazwyczaj. Tym bardziej więc warto dbać o dom w wymiarze praktycznym, fizycznym oraz duchowym.

To publikacja mówi o tym, że codzienność może być magiczna. Autorka podpowiada, by czerpać radość i siłę z prostych czynności, doceniać wagę sprzątania, gotowania, tworzenia przestrzeni pełnej dobrej energii. Podkreśla jak ważne jest domowe ognisko w dzisiejszym zabieganym świecie. W końcu w naszych czterech kątach spędzamy sporo czasu. Autorka podaje różne przykłady wyrażania szacunku do własnej przestrzeni. Pisze o różnych kulturach, zwyczajach, przesądach, daje szereg wskazówek oraz podpowiedzi.

„Poszanowanie ogniska domowego oznacza poszanowanie naszych początków, miejsca, z którego codziennie wychodzimy i do którego nieodmiennie wracamy”: można przeczytać w opisie wydawniczym książki. Zgadzam się z tym. Staram się, by mój dom był czysty, przytulny oraz przyjazny dla jego codziennych użytkowników oraz gości. Jak wiele osób, więc myślę, że pod tym względem książka może być interesująca dla różnych odbiorców. Nie tylko typowych czytelników tej publikacji, osób zainteresowanych kobiecą ezoteryką, ale też: gospodyń domowych, czy nawet innych, dla których dom jest po prostu ważną, istotną wartością w życiu.

Rytuały, magia, zaklęcia

Książka Arin Murphy Hiscock to poradnik ezoteryczny, bardzo ważna więc jest tutaj warstwa magiczna, rytuały i zaklęcia. Do takich tematów podchodzę z dystansem, ale też odrobiną ciekawości.

Znalazłam tu coś interesującego, choć fragmenty praktyczne były mi jednak najbardziej dalekie. Duchowość alternatywna oraz tradycja wicca, bliskie autorce, nie należą do orbity moich zainteresowań. Proponowane praktyki ezoteryczne mogą jednak zaciekawić osoby, które są silnie zainteresowane współczesną magią.

Nie zaciekawiły mnie „budowanie zabezpieczania” i „rytuał błogosławienia domu”, ale np. „olejek do sprzątania”, „ziołowe poduszeczki na dobry sen”, „przepis na podstawową suchą mieszankę potpourri” już tak. Aromaterapię oraz ziołolecznictwo cenię. Zresztą, w tej książce znalazłam również wiele ciekawostek i kilka naprawdę sensownych porad oraz kulinarnych przepisów.

Jak już na tym blogu wspominałam, od dawna interesuję się różnymi tradycjami, zwyczajami, folklorem, mitologią, ziołolecznictwem oraz tematyką czarownic. Czasem sięgam po książki z tym związane. Po opisie publikacji wiedziałam mniej więcej czego się spodziewać. To też dostałam. W poradniku „W domu czarownicy”, poza praktyczną warstwą ezoteryczną, można natrafić również na szereg innych, bliskich tematyce książki wątków.

Mitologia, folklor, natura

Autorka dotyka po krótce mitologii greckiej i rzymskiej, poza tym: ciekawie pisze m.in. o różnych dawnych boginiach związanych z ogniskiem domowym, np. irlandzkiej Brigid, litewskiej Gabiji. Wspomina o domowych duszkach, znanych z folkloru, w tym skandynawskich skrzatach, które są obecnie popularną ozdobą bożonarodzeniową.

Wiele jest o ognisku domowym, wiedźmach domowych czy magii codzienności. Autorka porusza temat popularnych ozdób i amuletów, zdobiących niekiedy cztery kąty – czarownic na miotłach. Pisze o warkoczach z czosnku, które często wiszą w kuchniach. Podpowiada, jakie rośliny posadzić wokół domostwa, by cieszyć się dobrą energią przestrzeni (m.in. jarzębina, czarny bez, lilak). Tłumaczy też np. dlaczego na parapetówki przynosimy zazwyczaj w prezencie: chleb, sól i wino.

Co interesujące, Arin Murphy-Hiscock wspomina o sile wypowiedzi, magii słów znanej z ludowego folkloru, zaznaczając, że warto mówić dobre rzeczy, np. przy otwieraniu drzwi: „Niech przez te drzwi wchodzą do domu tylko zdrowie, miłość i radość”.

Podsumowanie

Wracam do pytania z początku. Czy ta książka to lektura warta zainteresowania? Napiszę, podobnie jak we wstępnych zdaniach. Dla – osób lubiących publikacje w takim klimacie – tak. Można z niej co nieco wyciągnąć. Z pewnością jednak – nie dla wszystkich.

Dla mnie „W domu czarownicy” to interesująca ciekawostka wydawnicza. Nie wszystko w lekturze było mi bliskie, ale jej spora część okazała się przyjemną lekturą. Pomijając typową warstwę ezoteryczną, w książce można znaleźć sporo informacji oraz porad dotyczących ogniska domowego. Przepisy, wskazówki, dawkę wiedzy związaną z tradycją, folklorem, mitologią czy symbolami.

Dla zaciekawionych dodam jeszcze na koniec, że w spisie treści można znaleźć takie tematy jak m.in. „Świętość domostwa”, „Kuchenny folklor”, „Bóstwa ogniska domowego” czy „Magia ziół”.

The House Witch: Your Complete Guide to Creating a Magical Space with Rituals and Spells for Hearth and Hom

Tytuł: „W domu czarownicy. Jak za pomocą rytuałów i zaklęć stworzyć przestrzeń pełną dobrej energii” (The House Witch: Your Complete Guide to Creating a Magical Space with Rituals and Spells for Hearth and Hom)
Autor: Arin Murphy-Hiscock
Tłumacz: Patrycja Zarawska
Wydawnictwo: Kobiece
Rok wydania: 2021

autor: Urocznica, zdjęcia: mat. prasowe, Pixabay


Recenzja: „Słowiańska wiedźma” D. Agiles


Komentarze

  1. Jardian

    Ciekawy post. Ja niegdyś czytałem Marina de Medici – “Księga dobrych czarów” – lata temu, gdy bardziej interesowałem się ezoteryką. Powyższa jest ciekawa, m.in. ze względu na bóstwa domowe. Zaś sam – przyznam – broniłem się z bóstw rzymskich na tle ich odbioru u wczesnych Chrześcijan – a dokładniej – z Tertuliana. Pozdrawiam po zalatanym dniu – trzy zejścia i trzy wejścia na czwarte piętro 😉

    • @dministrator

      Ciekawy temat. 🙂

    • Krystyna 78

      Chyba dla mnie. Poszukam tej książki.

  2. koczowniczka

    Poradnik raczej nie dla mnie… Doceniam wagę sprzątania i gotowania, wykonuję te czynności bardzo często, ale zawsze z myślą, by jak najszybciej skończyć i zająć się czymś ciekawszym.

    • @dministrator

      Jasne, to nie jest lektura dla każdego, a gusta są różne. Ja np. czerpię czasem przyjemność z gotowania czy sprzątania, nie lubię wykonywać tych czynności w pośpiechu.

  3. Monika Olga

    Książka z pewnością ciekawa, jednak na zakup się nie zdecyduję. Może kiedyś znajdę ją w mojej bibliotece 🙂

    • @dministrator

      🙂

  4. AnnieK

    Nie czuję, aby to była pozycja dla mnie.

    • @dministrator

      Jasne, jak napisałam w recenzji, to nie jest książka dla każdego. 🙂

  5. Ken.G

    Wystarczyło mi jedno zdanie (a raczej akapit) o boginiach, żebym upewniła się, że chcę przeczytać tę książkę 🙂 Mam już “Wiedźmę”, planuję kupić “Słowiańską wiedźmę” oraz “Słowiańskie boginie ziół”. Marzą mi się “Trzy kolory bogini”, ale są nieosiągalne :/ Ogółem gustujemy w podobnych klimatach.

    • @dministrator

      O, “Słowiańskie boginie ziół” też bym chętnie przeczytała.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML :

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Scroll Up